Wszystko wskazuje na to, że na wyraźne i trwałe ocieplenie w Polsce przyjdzie nam poczekać do przełomu lutego i marca 2026 roku. Wcześniej, bo już w połowie lutego, w ciągu dnia mogą pojawić się dodatnie wartości na termometrach, jednak nocami nadal będzie mroźno. Szczegółowe analizy modeli pogodowych i map anomalii przedstawiamy w dalszej części artykułu.
Jak wyglądała zima 2026 roku w Polsce?
Styczeń 2026 roku przyniósł do Polski prawdziwy powrót surowej aury. Prognozy sprzed kilku miesięcy, które zapowiadały rekordowo śnieżny i mroźny miesiąc, w pełni się sprawdziły. Mróz po raz pierwszy od lat zagościł w całym kraju na tak długi okres, dając się we znaki mieszkańcom od wybrzeża po góry. Dodatkowym utrudnieniem były bardzo intensywne opady śniegu, które w połączeniu z niską temperaturą niejednokrotnie paraliżowały ruch drogowy i funkcjonowanie komunikacji miejskiej.
Sytuacja ta nie była jedynie subiektywnym odczuciem chłodu. Dane zebrane przez synoptyków wskazywały na znaczne odchylenia od wieloletnich norm. Apogeum zimna przypadło na połowę lutego, a najbardziej mroźne dni 13 i 14 lutego przyniosły w niektórych rejonach kraju temperatury sięgające nawet -35 stopni Celsjusza. Były to wartości ekstremalne, które zmobilizowały służby ratunkowe do wydawania apeli o rozważne zachowanie i pomoc osobom w kryzysie bezdomności.
Przez wiele tygodni nad Polską dominowały stabilne układy wyżowe. Synoptyk IMGW Anna Gryczman w swoich analizach wskazywała, że po krótkotrwałym ociepleniu stery w pogodzie ponownie przejmie wyż znad Rosji i Skandynawii, sprowadzając do nas kolejną porcję bardzo chłodnego powietrza. Ten schemat cyrkulacji atmosferycznej skutecznie blokował napływ łagodniejszych mas z zachodu i południa kontynentu.
Co pokazują mapy anomalii i modele meteorologiczne?
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w swoich analizach długoterminowych opublikował serię map obrazujących odchylenia temperatury od normy z lat 1991–2020. Już na pierwszy rzut oka widać na nich absolutną dominację barw niebieskich i granatowych, które symbolizują silnie ujemne wartości. W pierwszym tygodniu lutego anomalia średniej temperatury powietrza miejscami wyniosła około -10 stopni, co eksperci IMGW określili jednoznacznie jako sytuację nienaturalną dla polskiego klimatu.
Porównanie odczytów z europejskiego modelu ECMWF i amerykańskiego modelu GFS pozwalało z dużym prawdopodobieństwem prognozować dalszy przebieg wydarzeń. Oba narzędzia były zgodne co do tego, że druga dekada lutego nadal będzie stała pod znakiem chłodu, a największe ujemne anomalie, sięgające około -7 stopni, obejmą wschodnie regiony Polski. Nawet na południu kraju, gdzie spodziewano się nieco łagodniejszej aury, temperatura miała pozostać poniżej standardowej normy.
Prognoza długoterminowa IMGW od samego początku nie pozostawiała złudzeń – zima nie zamierza szybko odpuścić. Wskazywała ona, że ujemne temperatury mogą się utrzymać nawet przez pięć kolejnych tygodni, a ich powrót będzie odczuwalny zwłaszcza w momentach, gdy do głosu dojdą wyże kontynentalne.
Jak temperatura będzie się zmieniać w drugiej połowie lutego?
Przełom w pogodzie zaczął zarysowywać się dopiero około 16 lutego. To właśnie od tego momentu prognozy numeryczne zaczęły wskazywać na stopniowy, choć nadal nieśmiały, wzrost temperatury w ciągu dnia. W większości regionów słupki rtęci po raz pierwszy od dawna mogły przekroczyć próg 0 stopni, dając przedsmak zbliżającej się odwilży. Wyraźnym wyjątkiem pozostała jednak Suwalszczyzna, gdzie termometry w dalszym ciągu miały wahać się w przedziale od 0 do -2 stopni Celsjusza.
Kolejny, bardziej stanowczy krok w stronę wiosny został zaplanowany na tydzień rozpoczynający się 23 lutego. W tych dniach dodatnie wartości w ciągu dnia miały być prognozowane już dla całego obszaru kraju. Była to pierwsza wyraźna zmiana od czasu styczniowych mrozów, choć noce nadal przynosiły spadki poniżej zera, a przy gruncie regularnie pojawiały się przymrozki.
Kiedy pojawią się pierwsze oznaki wiosny?
Prawdziwy, zapowiadany przez niektóre modele zwrot akcentów nastąpił w marcu. Początek tego miesiąca przyniósł gradualne ocieplenie, którego przejawem były wzrosty temperatury do około 6 stopni na południowym zachodzie i do 1 stopnia na północnym wschodzie. Warto jednak podkreślić, że nie był to gwałtowny, jednorazowy skok, a raczej powolny proces ustępowania zimy, podczas którego nocne przymrozki wciąż sięgały -2 stopni. Prognozy amerykańskie szły jednak dalej, wskazując na możliwość nadejścia wczesnej wiosny i gwałtownego wzrostu temperatur w drugiej połowie marca 2026 roku.
Jak wyglądały ostrzeżenia meteorologiczne w tym okresie?
Oprócz ekstremalnie niskich temperatur, styczeń i luty przyniosły ze sobą szereg niebezpiecznych zjawisk pogodowych, które wymagały wydania alertów. Instytut wydał ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia przed opadami marznącymi. Alerty te, obowiązujące od północnej części województwa lubuskiego aż po Podlasie i od północy Opolszczyzny po Podkarpacie, przewidywały słabe i umiarkowane opady marznącego deszczu, które w wielu regionach prowadziły do powstania groźnej gołoledzi.
Sytuacja była na tyle dynamiczna, że równolegle w południowej części województwa podkarpackiego obowiązywało ostrzeżenie I stopnia przed roztopami. Tamtejszy wzrost temperatury maksymalnej, oscylującej od 3 do 7 stopni, powodował szybkie topnienie pokrywy śnieżnej, co stwarzało zagrożenie lokalnymi podtopieniami. Dodatkowym utrudnieniem były mgły ograniczające widzialność, które w wielu miejscach kraju, zwłaszcza nocą i nad ranem, ograniczały widoczność do zaledwie 200–300 metrów, zmuszając kierowców do zachowania szczególnej ostrożności.
Kiedy nastąpi trwałe ocieplenie i czego się spodziewać?
Analizując opublikowane dane, widać wyraźnie, że oczekiwanie na stabilną, cieplejszą aurę było procesem rozłożonym w czasie. Pierwszy, chwilowy napływ łagodniejszego powietrza, który miał miejsce jeszcze w styczniu, okazał się jedynie epizodem. Wraz z nastaniem marca chłód stopniowo tracił na sile, a w ciągu dnia coraz częściej notowano wartości dodatnie. Proces ten był wolniejszy w północno-wschodnich rejonach kraju, gdzie wyż znad Rosji i Skandynawii najdłużej utrzymywał swoją dominację. Całość obserwacji wskazuje jednak na to, że po wyjątkowo mroźnej i śnieżnej zimie 2026 roku, marzec stał się miesiącem, w którym aura ostatecznie zaczęła przypominać kalendarzową wczesną wiosnę.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Kiedy w Polsce spodziewane było trwałe ocieplenie w 2026 roku?
Stałe ocieplenie prognozowano na przełom lutego i marca 2026 roku. Wcześniej pojawiały się jedynie krótkie okresy ociepleń.
Jak wyglądała zima 2026 w Polsce pod względem temperatury i opadów?
Zima była wyjątkowo surowa z długotrwałymi mrozami i intensywnymi opadami śniegu. W połowie lutego odnotowano ekstremalne temperatury dochodzące miejscami do około -35°C.
Co pokazywały mapy anomalii temperatury od IMGW?
Mapy wskazywały dominację silnie ujemnych odchyleń, miejscami rzędu około -10°C. Eksperci uznali te wartości za nietypowe dla polskiego klimatu.
Jakie prognozy dawały modele ECMWF i GFS na drugą dekadę lutego?
Oba modele przewidywały utrzymanie chłodnej pogody z najsilniejszymi ujemnymi anomaliami na wschodzie, około -7°C. Również południe kraju miało pozostać poniżej normy.
Kiedy w lutym pojawiły się pierwsze dodatnie temperatury w ciągu dnia?
Pierwsze dodatnie wartości w dzień zaczęły się pojawiać około 16 lutego. Suwalszczyzna jednak wciąż miała temperatury bliskie zera lub lekko poniżej.
Czy występowały zagrożenia związane z pogodą w tym okresie?
Tak — IMGW wydawał ostrzeżenia przed opadami marznącymi oraz przed roztopami, co powodowało gołoledź i miejscowe podtopienia. Dodatkowo mgły ograniczały widoczność do 200–300 metrów.
Jak przebiegało przejście do wiosennych warunków w marcu?
Marzec przyniósł stopniowe ocieplenie ze wzrostami do około 6°C na południowym zachodzie i około 1°C na północnym wschodzie. Proces był powolny i nadal zdarzały się nocne przymrozki.